Dzieci mówią, że bicie jest głupie.
- A pani? - spytała zaczepnie córka mojej sąsiadki
- Nie jestem już dzieckiem.
- I nie uważa pani, że bicie jest głupie?
- To zależy.
- To znaczy?
- Uważam, że bicie dzieci jest głupie. Bicie piany też. Ale bicie rekordów sportowych czy Guinnessa, jest w porządku. Choć, jeśli idzie o te drugie, też bywają idiotyczne.
- No! - zachichotała - W ostatnią niedzielę facet pobił światowy rekord dmuchania termoforów!
- Nie w kij dmuchał.
- Przecież mówię! Nie w kij, tylko w termofory ! - powtórzyła - Pękały jak balony!
Ale to mały pikuś. Moja przyjaciółka pobiła wczoraj rekord głupoty.
- Mianowicie?
- Zabrakło jej 500 złotych na suknię balową. I niech pani zgadnie, co zrobiła?
- Pożyczyła?
- Tak. 1000 złotych.
- Dlaczego?- zdziwiłam się - Przecież potrzebowała 500.
- Dokładnie... Ale w sklepie obok była przecena skafandrów narciarskich. Za pożyczony tysiąc kupiła więc dwa i zostało jej w kieszeni 500 zł. Na tę sukienkę.
- A po co jej dwa skafandry?
- Po nic. Ale ponieważ były przecenione o 50%, zaoszczędziła 500 zł.
- Zupełna głupota.
- Też jej to powiedziałam! - ucieszyła się - Zamiast pożyczać 1000 złotych, mogła przecież wziąć kredyt na samochód! Kupując teraz auto z ubiegłego roku, można zaoszczędzić nawet 15 tysięcy! I starczyłoby jej na 10 sukienek!
- Ale po co jej 10 sukienek balowych?
- O tym nie pomyślałam... - speszyła się.
Poradziłam, żeby przemyślała to przez weekend. Jak ja znam, z pewnością coś wykombinuje.
Hanna Śleszyńska, w znakomitym monodramie „Kobieta pierwotna", mówi, że „znaleźć normalnego faceta w średnim wieku, to prawie to samo, co spotkać pingwina w bikini."
W pełni się pod tym podpisuję. Powiem więcej. Dotyczy to nie tylko mężczyzn, i nie tylko w wieku średnim.
- Chce pani powiedzieć - zaniepokoiła się córka mojej sąsiadki - że wszyscy jesteśmy świrusami?
- Zdaniem wielu psychiatrów, nie ma ludzi normalnych. Są tylko niedokładnie przebadani.
- Pani się przebadała?
- Wolałam nie ryzykować. Ale wracając do facetów w średnim wieku, o których mówi Śleszyńska...
- Moim zdaniem - nie pozwoliła mi dokończyć - można jeszcze spotkać normalnego. Męskiego, inteligentnego, opiekuńczego...
- Tyle tylko, że (jak powiedział ostatnio Jan Pietrzak), taki facet ma już na ogół swojego faceta.
- Powiedział to żartem!
- Podejrzewam, że pół żartem, pół serio .Jak w tym filmie, kiedy jeden z bohaterów wyznaje drugiemu, że jest mężczyzną. A ten drugi mówi, że nikt nie jest idealny.
- To prawda. Wystarczy, żeby był normalny.
- Jak sąsiad z góry (w „Teatrzyku Wielkim" Rafała Bryndala) z którym żona zdradza męża?
- Dlaczego?
- Z sąsiadem z góry? Bo ten z dołu jest gejem.
- Śmieszne - powiedziała bez przekonania.
A mnie to naprawdę śmieszy. Poważnie.
Od dawna już nie spodobała mi się żadna kobieta w telewizji...
- Bo pani - nie pozwoliła mi dokończyć córka mojej sąsiadki - podobają się tylko mężczyźni!
- Generalnie - przyznałam - bardziej. Ale nie wszyscy.
- Wiem - potwierdziła kąśliwie - Nie podobają się pani na przykład bracia Mroczkowie.
- Tego nigdy nie powiedziałam. Ale fakt, że zawsze bardziej podobał mi się na przykład Hugh Grant. Czy ostatnio doktor House.
- Ale kobieta żadna się pani ostatnio nie spodobała?
- Tak, jak Martyna Wojciechowska.
- Ciekawostka. Bo jeśli dobrze pamiętam...
- Bardzo dobrze ! - teraz ja nie pozwoliłam jej dokończyć - Kiedy zobaczyłam ją pierwszy raz, parę lat temu, w pierwszych edycjach Big Brothera, gdzie wprowadzała uczestników, zdecydowanie mi się nie spodobała. Natomiast kiedy zobaczyłam ją w ostatnią sobotę, w TVN24, w rozmowie z Anitą Werner, byłam pod wrażeniem.
- Bo zaliczyła jakiś tam kolejny szczyt?
- Nie jakiś tam, ale mierzący 4884 metrów nad poziomem morza, szczyt Punca Jaya w Nowej Gwinei, zostając tym samym drugą Polką, która zdobyła Koronę Ziemi, czyli najwyższe szczyty wszystkich kontynentów.
- I to właśnie - zdziwiła się - tak panią do niej przekonało?
- To mi zaimponowało. Spodobały mi się natomiast jej pasja i konsekwencja. Których kobiety na ogół nie mają.
- Trudno, żebyśmy wszystkie zdobywały Koronę Ziemi!
- Bardzo trudno. Ale chodzi mi o to, że kobiety na ogół nie mają żadnych pasji. Oprócz może tego, żeby wyglądać coraz młodziej i ładniej. A Martynie Wojciechowskiej, choć nie sądzę, żeby to akurat było jej pasją, udało się. Wygląda rewelacyjnie! A poza tym, co najważniejsze, nie mówi jak Isabel czy Nelli Rokita. Gdyby więcej było takich kobiet...
- Zmieniłaby pani - ucieszyła się - zdanie, co do parytetów?
- Oczywiście, że nie. Martyna Wojciechowska też jest zdecydowanie przeciw. Uważa, że takie ustawowe promowanie kobiet, to dopiero swoista dyskryminacja.
- Teraz rozumiem - nie potrafiła ukryć rozczarowania - dlaczego tak się pani spodobała.
A ja nie ukrywam, ze między innymi, rzeczywiście, dlatego też.
sobota, 20 marca 2010
Licznik odwiedzin: 3457083
| « marzec » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 31 | ||||
MARIA CZUBASZEK pisarka, felietonistka, dziennikarka, satyryk
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: