Jeden z komentatorów mojego bloogu pyta, czy nie za dużo w nim polityki?
Za dużo. Co gorsze, nie tylko w moim bloogu, ale również w naszym życiu. Jak powiedział kiedyś jakiś piekarz, u nas już nawet w bułce jest więcej polityki niż mąki.
A gdyby tak, wzorem dnia bez papierosa czy bez samochodu, ustanowić dzień bez polityki?
Przeprowadziłam swoją prywatną ankietę wśród znajomych. Zdecydowana większość była za. Z zastrzeżeniem jednak, że to się raczej u nas nie przyjmie. „Bo polityka (padł m.in. i taki argument) to bagno, a bagno, jak wiadomo, wciąga.” Dyskutowałabym z tym. Gdyby nie wciągnęły mnie proponowane (przy okazji mojego „dnia bez polityki”) inne dni.
Np.:” bez pieniędzy” (propozycja znajomego, który utracił tzw. płynność finansową a chciałby przynajmniej odzyskać poczucie solidarności z większością Polaków), „bez męża” (propozycja znajomej z 30-toletnim stażem małżeńskim) , „bez sposoba na głoda” (propozycja purysty językowego) czy wreszcie „bez Kasi Cichopek”(propozycja czytelniczki
pisemek kobiecych).
Nie wiem, która z tych propozycji ma szansę przebicia się. Osobiście, jeśli nie przejdzie mój „dzień bez polityki” proponuję dzień, a nawet dwa, bez mojego blooga.W moim ulubionym radiu TokFM była wczoraj wieczorem audycja o plakatach i bilboardach kandydatów startujących w zbliżających się wyborach samorządowych. Czy zachęcają do głosowania?
No więc mnie akurat wprost przeciwnie. Bo o większości kandydatów tak naprawdę nic nie wiem, a to, co wiem o niektórych, też nie ciągnie mnie raczej do głosowania. Z jednym wyjątkiem.
Gdybym 12-tego listopada miała głosować nie na prezydenta Warszawy, tylko mistrza lansu, z pewnością bym zagłosowała na Kazimierza Marcinkiewicza. Dobry jest w te klocki. Nie tylko chyba w te. Podejrzewam, że nawet w klocki lego. Bo skoro zostając komisarzem Warszawy ucieszył się jak dziecko...
Ale mogę się mylić. Podobnie jak w sprawie zakwestionowania teorii ewolucji przez prof. Macieja Giertycha. Wyszłam bowiem z założenia, że nie znam jego argumentów, ale nie mogę się z nimi zgodzić. To błąd. Ale w tzw. międzyczasie poznałam jeden z argumentów pana profesora. Że z włochatego nie może być łyse, a z czarnego białe.
A co na to Leszek Mazan i jego stowarzyszenie łysych? A Michael Jackson?niedziela, 21 marca 2010
Licznik odwiedzin: 3457565
| « październik » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | ||||||
| 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 |
| 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 |
| 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 |
| 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 |
| 30 | 31 | |||||
MARIA CZUBASZEK pisarka, felietonistka, dziennikarka, satyryk
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: